Turniej Rzeszowski Młotek XXII – Relacja

Witam serdecznie po długiej przerwie!

Tkacz Losu podstępnie wił ścieżki i z każdym podejściem do nowych wpisów oddalał mnie od panelu administracyjnego bloga. Szczęśliwie wracamy — z gracją i nowinkami!

Rok 2026 obfituje w wiele wydarzeń. Lokalna scena turniejowa rozrasta się o nowych graczy, a nam — skromnym trybikom w wielkiej machinie Sigmara napędzającej organizację comiesięcznego grania — nie brakuje energii do podtrzymywania cyklicznych eventów.

Jesteśmy już po sześciu turniejach w 2026 roku, w tym jednym na 24 graczy, o randze niemalże master. Wydarzenie odbyło się z wielką pompą — ale o tym opowiem w osobnym wpisie.

16 maja rozegraliśmy 22. edycję Rzeszowskiego Młotka.

Fot. By Grzegorz G.

Napiszę to jeszcze raz — mogło komuś umknąć. DWUDZIESTA DRUGA EDYCJA. Oznacza to, że od 22 miesięcy udaje nam się regularnie organizować wydarzenia. Jeśli doliczymy do tego turnieje, których nie tytułowaliśmy „Rzeszowskim Młotkiem”, otrzymujemy solidne trzy lata comiesięcznych turniejów w grę martwą od ponad 20 lat, na końcu Polski — w Rzeszowie. Sigmar ma nas w swojej opiece!

Po szeregu imprez, podczas których rozgrywaliśmy potyczki armiami na 2000 i więcej punktów, przyszedł czas na mniejsze formaty. Tym razem graliśmy klasyczne 1500 punktów. Taka kompozycja armii budzi we mnie ogromny sentyment. Swoje pierwsze lata z Warhammer Fantasy Battle spędziłem właśnie na rozgrywaniu potyczek w tym przedziale punktowym. Prowadziłem wtedy swoją pierwszą armię — Lizardmenów nastawionych na walkę wręcz. Piękne czasy, aż łezka kręci się w oku.

Fot. By Grzegorz G.

Małe punkty ale dużo grania!

Jako jeden z organizatorów od razu postawiłem warunek — 1500 punktów i gramy cztery bitwy. Pomimo mezaliansu i społecznej kontrowersji porównywalnej jedynie do miny goblina kradnącego udziec barani z ogniska orków, przyłapanego na gorącym uczynku, faktycznie rozegraliśmy cztery bitwy.

Fot. By Grzegorz G.

Była niepewność, czy uda się nam zmieścić w czasie i czy nie będziemy zbyt zmęczeni. Cztery bitwy jednego dnia to nie przelewki. Mniejszy format ma swoje przywileje, ale wymaga również dyscypliny. Dzięki czujności Maksa i nieustannemu pilnowaniu zegara skończyliśmy o ludzkiej godzinie — wychodząc z lokalu, kogut nie sygnalizował jeszcze nadejścia nowego dnia, więc uznajmy to za sukces.

Maks praktycznie całe życie gra Lizardmenami. Uwielbia skinki, manewrowanie, czajenie się i ataki z zaskoczenia. Dzisiaj mieliśmy okazję zobaczyć to na żywo… w postaci pilnowania czasu.

Rozgrywasz sobie mecz, nagle bezszelestnie coś się przemieszcza, wydaje ci się, że poczułeś podmuch powietrza, a chwilę później za tobą pojawia się sylwetka Maksa i słyszysz tylko:
„Gramy do parzystej rundy”.

Innym razem zza stołu wyłania się głowa i pada komunikat:
„Macie jeszcze 10 minut i zbieramy wyniki”.

Timingowy ninja w akcji! Szanuję i pozdrawiam!

Klątwa Nieparzystości przełamana! Bye Bye „BYE”.

Turniej rozegraliśmy w gronie ośmiu graczy. Oznaczało to kameralną atmosferę i dużą dynamikę rozgrywek. Po raz pierwszy od wielu imprez parzysta liczba graczy. Oznacza to że nastał ten dzień, odpowiednia koniunkcja planet, dzięki której żaden z graczy nie musiał oczekiwać na rozgrywkę!

Do boju stanęli:

  • Maksymilian — Lizardmeni
  • Wojciech — Vampire Counts (Necromancer Trial)
  • Maciek Kluska — Skaveny
  • Grzegorz — Orki
  • Piotr — Chaos Dwarfs
  • Adrian — Krasnoludy
  • Tomasz — Krasnoludy
  • Mateusz — Skaveny

Moja Armia

Miałem przyjemność grać armią Vampire Counts, wykorzystując listę Nekromantów opisaną w podstawowym podręczniku. Jej największą zaletą był obniżony koszt wszystkich jednostek, co pozwoliło mi wystawić dodatkowe Fell Bats.

Fot. By Grzegorz G.

W mojej armii znalazły się następujące jednostki:

  • Nekromanta 2. poziomu magii — Cloak of Mist and Shadows
  • Nekromanta 2. poziomu magii — Book of Arkhan i Dispel Scroll
  • Nekromanta 2. poziomu magii — Rod of Flaming Death
  • Banshee
  • 9x Black Knights z Banner of the Barrows
  • 19x Grave Guard z War Banner
  • 12x Skeleton Warriors ze spear, light armour, shield i full command group
  • 14x Skeleton Warriors z hand weapon, light armour, shield i full command group
  • 11x Zombie
  • 4x Fell Bats

Jak to działało?
Heinrich Kemmler nie powstydziłby się takiej armii.

Taka kompozycja pozwoliła na bardzo przyzwoity gameplay. Najtrudniejszy był początek każdej gry. Oddziały musiałem rozstawiać tak, aby w pierwszej turze wszystkie mogły maszerować. W tym celu musiałem utrzymywać je w odległości do 12″ od generała.

W większości rozgrywek starałem się iść do przodu Wightami wspieranymi przez Black Knights i Grave Guard.

Nie miałem wielkich oczekiwań wobec Black Knights i… nie zawiodłem się. Nie zmienili przebiegu gry, ale skupiali na sobie ostrzał i pogonili kilka jednostek.

Fot. By Grzegorz G.

Grave Guard siało natomiast prawdziwy postrach. Przeciwnicy zwyczajnie nie chcieli się z nimi bić. Wysoki statyczny wynik walki oraz Killing Blow skutecznie odstraszały. Na całym turnieju udało mi się raz przy użyciu Killing Blow zabić orczego generała. Dołączył do legionów umarłych, które po bitwie wskrzeszałem na kolejne potyczki.

Banshee — jak każda kobieta — bywała kapryśna. W niektórych bitwach siała popłoch, w innych była mniej użyteczna. Niestety wiele zależało od rzutów, a muszę przyznać, że kostki nie były dla niej dzisiaj łaskawe. Pomimo kilku nietrafionych krzyków uważam Banshee za najlepszy wybór w slocie rare dla Vampire Counts. Jest tania i potrafi solidnie namieszać. Nie da się jej zignorować.

Szkielety — crème de la crème. To właśnie dla nich ludzie grają armiami nieumarłych: żeby wystawiać oddziały szkieletorów, truposzy i kościotrupów świeżo wykopanych z grobów, gotowych ponownie ruszyć do boju.

Ich skuteczność była dziś… dyskusyjna.

Fot. By Grzegorz G.

Świetnie bawiłem się, przyzywając kolejne modele. Zabrałem 40 dodatkowych figurek i przez dużą część turnieju co najmniej połowa z nich była stale w użyciu. Sukcesów bojowych wprawdzie nie pamiętam, ale udało im się rozsypać w trzeciej rundzie walki ze skaveńskimi niewolnikami niecnie atakującymi od tyłu. Jakby porządnie nie można było oblać testu Leadership i zostawić umarłych w spokoju…

Źródło: fragment filmu „Army of Darkness” (1992). Wszelkie prawa należą do właścicieli praw autorskich. https://www.youtube.com/watch?v=Wr6kJ4GkEsg

Zostały też dwa razy sformatowane przez oddział czterech Kroxigorów. Ale stały na stole i robiły fantastyczny klimat.

Zombie. Poooowolne, rozkładające się, ale za to jak rosły w siłę! Kostki były łaskawe podczas przyzywania i muszę przyznać, że okazały się lepszym wyborem niż szkielety.

Fot. By Grzegorz G.

W rozgrywce z orkami przywołane w odległości 8″ od oddziału Night Goblinów powodowały losowe wypuszczanie fanatyków. Z nienacka pojawiały się przed oddziałem Jezzaili i po szarży przegoniły szczury. Ich szeregi rosły niczym dług publiczny Polski!

Można powiedzieć, że tchnęły życie w stół. Taki żarcik — trup i życie… nie? 😀 Mnie bawi.

Fell Bats

Gacki w każdej grze się zwróciły.

Przeciwko orkom zabiły katapultę. W bitwie z krasnoludami pogoniły Grudge Throwera i ruszyły na Organki. W starciu z Lizardmenami dogoniły uciekające Salamandry i zaszarżowały na skinki. Przeciwko Skavenom zebrały ostrzał Jezzaili i Ratling Guna, co pozwoliło przetrwać Black Knights.

To wszystko za 68 punktów.

Sprawdziły się za każdym razem. Przyznaję, że wcześniej mocno nie doceniałem tej jednostki.

Fot. By Grzegorz G.

Podsumowując !

Dzisiejsze rozgrywki, pomimo kameralnej liczby graczy, były bardzo intensywne. Cieszy mnie obecność Adriana, który pierwszy raz odwiedził nas na turnieju i pomimo logistycznych przeszkód nie zniechęcił się do uczestnictwa. Świetna energia i ogromny zapał. Miałem nawet wyrzuty sumienia podczas naszej gry, gdy niefortunnie uciekła jego główna jednostka.

Dokładnych wyników nie pamiętam, ale klasyfikacja wyglądała mniej więcej tak:

  1. Mateusz — Skaveny
  2. Maciej — Skaveny
  3. Wojciech — Vampire Counts
  4. Maksymilian — Lizardmani
  5. Tomek — Krasnoludy
  6. Piotr — Chaos Dwarfs
  7. Grzegorz — Orki
  8. Adrian — Krasnoludy

Dziękuję wszystkim graczom za świetną atmosferę i wspólnie spędzony czas!

More From Author

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You May Also Like